Nie znam bliżej reżyserów Danii, ale wnioskuję, że sztuka musi być dla nich emanacją filmografii skandynawskiej - okrutnej, ponurej i nie niosącej nadziei (poza Pipi Langstrumpf 😜). Nonsensowny humor gangu Olsena bardziej przypomina mi brytyjskiego Monthy Pytona… Widocznie Duńczycy są pesymistami