Jak już Tusk spuści Pełczyńską-Nałęcz (chyba nie powinno być inaczej), a koalicja nie rozpadnie się, to być może, ten gość, który ją wsypał (świadomie lub nie), stać się jej następcą. Zbieżność nazwisk z nieżyjącym Ministrem Środowiska przypadkowa, ale spodobało mi się jego wykształcenie.