Może nie świadomie, ale legitymizując i racjonalizując filozofię, która leży u podstaw tych nadużyć, broni pani ich samych.
I nie, odium spada na każdego, kto nie ma umiaru w czerpaniu z publicznych pieniędzy. A drugiej strony nie ma za co ścigać, bo, jak sama pani zauważyła, wszystko jest legalne.