Nie wiem, czy się śmiać czy płakać. Swoją drogą, zadziwia mnie jak to jest, że nikt nigdy nie poniósł konsekwencji za dezorganizację zahaczającą o sabotaż. To mnie tam zawsze dziwiło i przerażało na tyle mocno, że, w sumie, podjąłem chyba jednak słuszną decyzję.