substack.com
Monika I. Betley (@monikaibetley)
Szachy to gra wymagająca uwagi. Rozumiem osoby, które - jak pewien znajomy bas operowy - patrzą sceptycznie na szachownicę pełną bogato rzeźbionych figurek. Fakt, mogą rozpraszać. Na początku. Trochę grywaliśmy z mężem tym kompletem szachów i po kilku razach zaczęliśmy się przyzwyczajać do dziwnych kształtów na szachownicy. Cóż, jesteśmy jednak tylko amatorami. Trzeba sobie jednak zdać sprawę, że przez większą część czasu istnienia tej gry szachy były niezwykle bogato zdobione. Dopiero w 1849 zarejestrowano znany nam dobrze ozdobny kompletu figur szachowych, który szybko stał się stylem standardowym. Przyczyna dążenia do uproszczenia stylu była praktyczna: gracze skarżyli się, że wiele ówczesnych wzorów nie nadaje się do gry (właśnie z powodu rozpraszania uwagi) i drogie w produkcji. Ten najlepiej znany obecnie wzór szachów nosi miano Staunton, od Howarda Stauntona, czołowego angielskiego szachisty, który reklamował nowy komplet w swojej rubryce w „Illustrated London News", podkreślając, że figury są łatwo rozpoznawalne, stabilne i ładne. I trudno się z nim nie zgodzić. Moje szachy powstały jako ciekawostka, miały być też hołdem dla nieznanego twórcy szachow wikińskich, który w XII wieku stworzył prawdziwe arcydzieło z trudnego materiału, jakim była kość morsa. Teraz, kiedy je sprzedałam, zacznę robić kolejne, bo rzeźbienie każdej figury to mała przygoda.