To było przemówienie spontaniczne? No chyba nie. A więc najpierw ktoś pisał i pisał, rzeźbił zdania, szlifował, korygował. Raczej komuś dał "do zatwierdzenia". Potem ktoś to wygłosił, pal licho. Ale potem ktoś wyłuskał akurat to zdanie, właśnie to, i wrzucił na iksa. Bez kontekstu. I jeszcze broni..