Kiedyś chodziłam na grzyby. Przywoziłam jednak więcej kleszczy niż grzybów. Teraz więc pozostaje mi, jako rasowemu mieszczuchowi, szukanie kupy mojego psiątka w liściach. Emocje te same, ale zbiory inne. Zbiorów nie pokażę, ale wrzucę zdjęcia drzew w moim przydomowym parku. Posadzone 100 lat temu.