Dwa loty były! Do i z “juesej”, trening w poczekalni a później na sali bo the bill robił nogi wstając i siadając gdy mandaryn tego chciał. Do tego ta kilkuminutowa rozmowa, która była wysiłkiem mentalnym bo z “dys, dys…” daleko nie zajedziesz. Ale napewno też opierdolili znów pizzę, więc “win win” 😂