Mam znajomą, jakoś tak po sześćdziesiątce już babka jest i przez lata mówiła, że jak ją czasem jakiś smutek najdzie, że się starzeje to wchodzi do internetu i sprawdza czy Tina Turner żyje. To jej poprawiało nastrój.
Pewnego dnia, a właściwie pewnej nocy, przysłała mi SMS o treści "Tina umarła".